Pod koniec lipca byłem na Krymie i mogę się podzielić z Wami wrażeniami stamtąd. Mnie do tej pory Ukraina wydawała się miejscem dzikim i bardziej zacofanym niż Polska.
Po wizycie tam już wiem: pierwsze - nie, drugie - tak. Po przyjeździe do Lwowa (autokarem z Warszawy) pierwszym co się rzuca w oczy jest piękny dworzec. Nie ocieka może złotem, ale ma swój smak i jest bardzo zadbany. Niestety urok dworca kontrastuje ze starymi samochodami jeżdżącymi wokół i bezdomnymi grzebiącymi w śmietnikach, którzy na nasz widok (a wyglądaliśmy bardzo zachodnio!) bełkotali coś wyciągając ręce.No ale wracając do historii... ;) W Lwowie wsiedliśmy do dalekobieżnego pociągu do Symferopola, który przemierzał trasę ok. 2000km! :) Podróż nim to niezapomniane przeżycie. Wszyscy ludzie na leżankach w jednym wagonie, upał (na szczęście mieliśmy okno), w każdym wagonie samowar z gorącą wodą, kierownik który podróż umilał sobie, spędzając upojnie (czyt. alkoholowo) czas w swojej kanciapie z pasażerami. Dostaliśmy czystą pościel, a ja większość czasu przespałem... Zapomniałem jeszcze wspomnieć o kiblach, które były po prostu odrażające ;)
Po 24 (słownie dwudziestu czterech) godzinach dotarliśmy do Symferopola (który później nazywaliśmy Smerfopolem) już na Krymie, potem jeszcze 1,5 godz. w rozlatującym się autokarze i jesteśmy w Eupatorii, celu naszej podróży. My mieliśmy szczęście, bo zabrakło pokoi i za dopłatą 25zł dostaliśmy pokoje z klimatyzacją, co przy 40 st. upałach jest wybawieniem. ;)
Ponieważ nie chce mi się opisywać wszystkiego w szczegółach, to się trochę streszczę. Generalnie było super, plaże w centrum są trochę zamulone i zasyfione, ale już na obrzeżach są ekstra. Piaszczyste, morze gorące (27 st.), pogoda była przez cały czas upalna (w dniu przyjazdu było ok. 40st.), trochę sie pochorowaliśmy (zatrucia nie-alkoholowe, udary małe i duże, uczulenia i zapalenia pęcherzy ;), ale nie przeszkodziło to nam się dobrze bawić. Krym jest baaardzo rosyjski, a w samej Eupatorii, jak i w całej Ukrainie rzuca się w oczy rozwarstwienie, widoczne po różnicy w samochodach. Żarcie bardzo dobre.
Kolejna ciekawostka - na całej Ukrainie (i w Rosji podobno też) mają bardzo słabą kanalizację i przez to wyrzucają papier toaletowy do kosza... My się nie chcieliśmy poddać ich
Byliśmy też w Bakczysaraju (po drodze odwiedzając pałac Hanów) i na Czufut-Kale, a widoki tam były niesamowite.
To chyba na razie tyle. Trzymajcie za mnie kciuki, bo siedzę teraz w Ciechu i próbuję napisać moją mgr, a idzie mi to jak krew z nosa... ;)
Jeszcze trochę fotek :)

1 komentarz:
Podróż bardzo ładna, jedna z moich planowanych, a nigdy( jeszcze, mam nadzieję) niezrealizowanych. Tymi łazienkami, to bym się tak nie przejmował, i w Polsce można zobaczyć takie kwiatki, że hej. W całej Grecji też wrzuca się papier do koszy na śmieci, z czym także nie mogłem się pogodzić. Najśmieszniejsze jest to, że zasada ta obowiązuje także np. na statkach, które tak na oko są nowiutkie i powinny mieć rury kanalizacyjne odpowiedniej średnicy. Co kraj, to obyczaj;)
Prześlij komentarz