czwartek, lipca 15, 2004
poniedziałek, lipca 12, 2004
niedziela, lipca 11, 2004
Pozdrowienia z różnych miejsc w środku świata i z końca świata (zależnie od preferencji). Generalnie z różnych podróży od-gdziekolwiek-do-donikąd. Chyba najbardziej 'u siebie' jestem w krótkiej chwili przyzwyczajania się do zajmowanego miejsca w Polskich Kolejach Państwowych. Chociaż tam wciąż (i chyba jeszcze dłuugo) nie ma dostępu do Internetu :-)
sobota, lipca 10, 2004
Nancy Sinatra
» Bang Bang (My Baby Shot Me Down)
I was five and he was six
We rode on horses made of sticks
He wore black and I wore white
He would always win the fight
Bang bang, he shot me down
Bang bang, I hit the ground
Bang bang, that awful sound
Bang bang, my baby shot me down.
Seasons came and changed the time
When I grew up, I called him mine
He would always laugh and say
"Remember when we used to play?"
Bang bang, I shot you down
Bang bang, you hit the ground
Bang bang, that awful sound
Bang bang, I used to shoot you down.
Music played, and people sang
Just for me, the church bells rang.
Now he's gone, I don't know why
And till this day, sometimes I cry
He didn't even say goodbye
He didn't take the time to lie.
Bang bang, he shot me down
Bang bang, I hit the ground
Bang bang, that awful sound
Bang bang, my baby shot me down...
... ;-)
» Bang Bang (My Baby Shot Me Down)
I was five and he was six
We rode on horses made of sticks
He wore black and I wore white
He would always win the fight
Bang bang, he shot me down
Bang bang, I hit the ground
Bang bang, that awful sound
Bang bang, my baby shot me down.
Seasons came and changed the time
When I grew up, I called him mine
He would always laugh and say
"Remember when we used to play?"
Bang bang, I shot you down
Bang bang, you hit the ground
Bang bang, that awful sound
Bang bang, I used to shoot you down.
Music played, and people sang
Just for me, the church bells rang.
Now he's gone, I don't know why
And till this day, sometimes I cry
He didn't even say goodbye
He didn't take the time to lie.
Bang bang, he shot me down
Bang bang, I hit the ground
Bang bang, that awful sound
Bang bang, my baby shot me down...
... ;-)
piątek, lipca 09, 2004
piątek, lipca 02, 2004
czwartek, lipca 01, 2004
poniedziałek, czerwca 28, 2004
niedziela, czerwca 27, 2004
jechałem dziś przez pola i pagóry takie, pola i pagóry w słońcu i w ołowiu, zielenią swą nieprzyzwoicie wręcz zielone, kładące się i tańczące na wietrze, a słońce spoza ledwo ledwo, ale było, deszcz na szybie, swiatło, deszcz, wycieraczki, deszcz, deszcz; więc: pola i pagóry, po których nuand pewnie błądzi, jeśli błądzi. A to pamiętacie?: komiks nuandy
Ech, gdybyśmy mogli to dokończyć...
Ech, gdybyśmy mogli to dokończyć...
sobota, czerwca 26, 2004
piątek, czerwca 25, 2004
Exit Music
Wake from your sleep,
the drying of your tears,
Today we escape, we escape.
Pack and get dressed
before your father hears us,
before all hell breaks loose.
Breathe, keep breathing,
don't lose your nerve.
Breathe, keep breathing,
I can't do this alone.
Sing us a song,
a song to keep us warm,
there's such a chill, such a chill.
And you can laugh a spineless laugh,
we hope your rules and wisdom choke you.
And now we are one
in everlasting peace,
we hope that you choke, that you choke,
we hope that you choke, that you choke,
we hope that you choke, that you choke.
Radiohead
Wake from your sleep,
the drying of your tears,
Today we escape, we escape.
Pack and get dressed
before your father hears us,
before all hell breaks loose.
Breathe, keep breathing,
don't lose your nerve.
Breathe, keep breathing,
I can't do this alone.
Sing us a song,
a song to keep us warm,
there's such a chill, such a chill.
And you can laugh a spineless laugh,
we hope your rules and wisdom choke you.
And now we are one
in everlasting peace,
we hope that you choke, that you choke,
we hope that you choke, that you choke,
we hope that you choke, that you choke.
Radiohead
środa, czerwca 23, 2004
poniedziałek, czerwca 21, 2004
Wakacje to chyba taki czas oczekiwania na to, co się stanie. Czekasz, czekasz, nastawiasz się na coś fajnego, z czasem dowiadujesz się, że ten wyjazd nie wypali, bo ktoś tam nie może, inny, bo ktoś strzelił focha, na inny samemu strzela się focha, wakacje mijają bezpowrotnie i znów zaczyna się okres wyczekiwania na następne, jakże niezastąpione i potrzebne, wakacje.;-)
A mówiąc poważnie - zanim wakacje nie nastaną radośnie i zgodnie na wszystkich uczelniach i wszystkich wydziałach, gdzie posiada się jakieś znaczące znajomości, człowiek wciąż będzie czuł się jakby był tuż, tuż ... przed ich rozpoczęciem się :) Pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze ciężko pracują nad zdobyciem "biletu" na (oby) załużony wypoczynek :) :) :)
A mówiąc poważnie - zanim wakacje nie nastaną radośnie i zgodnie na wszystkich uczelniach i wszystkich wydziałach, gdzie posiada się jakieś znaczące znajomości, człowiek wciąż będzie czuł się jakby był tuż, tuż ... przed ich rozpoczęciem się :) Pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze ciężko pracują nad zdobyciem "biletu" na (oby) załużony wypoczynek :) :) :)
sobota, czerwca 19, 2004
piątek, czerwca 18, 2004
czwartek, czerwca 17, 2004
środa, czerwca 16, 2004
Agnieszka: nocne pociągi, powiadasz... Ile już lat nie jeżdżę nocnymi pociągami? A bywało różnie. Do Zakopanego na jednej nodze z nartą (nie moją!) na głowie. Z Zagórza po bitwie na peronie, żeby w ogóle wsiąść (ale to był raczej taki pociąg całodzienny). Z Gdańska wiele razy i na wiele sposobów - także taki, że w Gdyni stawiało się puste już butelki po piwie na półeczkach, rozkładało się na siedzeniu i spało się do Ciechanowa w spokoju, bo nikt nie wsiadał do przedziału, w którym leżało dwóch (bo w pojedynkę nie działało) napitych kolesi. A teraz pozostają mi nocne stacje benzynowe, które też dają podobny dreszczyk emocji (zawsze moga się trafić jacyś ruscy), jakaś kawa nad ranem, zaspane twarze, stali bywalcy, poezja, ale innego już sortu.
A jakże, słuchałem. A czy znana Wam jest Patricia Barber? To jedna z moich faworytek gdzieś sprzed roku. Chyba będę musiał do niej wrócić.
abnuk: dzięki za Lali Puna. Wszystko mi się tu podoba za wyjątkiem nazwy. Brzmi jak "lalunia":)
Co do muzyki: jeszcze mi się nie nudzi, choć jestem z jednej strony coraz bardziej wybredny, a z drugiej wyrozumiały dla dryfującego czasem w kierunku kiczu mojego gustu. Jakoś to muszę godzić: kicz też musi mieć klasę albo czymś zwracać uwagę. Z tego względu nie dziwi mnie obecność na Twoim eftepku Tatu - miło jest posłuchać dziewcząt słodko śpiewających pa russki:).
abnuk: dzięki za Lali Puna. Wszystko mi się tu podoba za wyjątkiem nazwy. Brzmi jak "lalunia":)
Co do muzyki: jeszcze mi się nie nudzi, choć jestem z jednej strony coraz bardziej wybredny, a z drugiej wyrozumiały dla dryfującego czasem w kierunku kiczu mojego gustu. Jakoś to muszę godzić: kicz też musi mieć klasę albo czymś zwracać uwagę. Z tego względu nie dziwi mnie obecność na Twoim eftepku Tatu - miło jest posłuchać dziewcząt słodko śpiewających pa russki:).
Staw, słuchałeś solowej Beth? Jest inna, bardziej sepiowa. Najlepiej słucha jej mi się w nocnych pociągach, na chwilę przed drzemką, mijając wszystkie stacje gdzieś na końcu świata.
Pisanie przy muzyce. Umiejętność rozpoznawania na podstawie rytmu tekstu przy jakiej muzyce się ten tekst pisało. Z reguły to są Wariacje goldbergowskie Bacha albo Daab, niekiedy Krakauer, bardzo rzadko Dave Matthews Band (w którejś wersji koncertowej).
Odizolowanie od świata muzyką, ostrzeżeniem powieszonym na drzwiach, dymem (nie potrafię pisać bez palenia, niestety...)
A dodatkowo - odruch włączania radia zaraz po przebudzeniu lub jeszcze przed, dzięki funkcji "timer" :-). Choć ostatnio temu odruchowi towarzyszy inny - szukania stacji, gdzie nie usłyszy się papki wszelakiej. Jeszcze nie znalazłam, więc się od razu rano nastawiam pozytywnie do świata dzięki zdenerwowaniu na stacje radiowe:-)
Pisanie przy muzyce. Umiejętność rozpoznawania na podstawie rytmu tekstu przy jakiej muzyce się ten tekst pisało. Z reguły to są Wariacje goldbergowskie Bacha albo Daab, niekiedy Krakauer, bardzo rzadko Dave Matthews Band (w którejś wersji koncertowej).
Odizolowanie od świata muzyką, ostrzeżeniem powieszonym na drzwiach, dymem (nie potrafię pisać bez palenia, niestety...)
A dodatkowo - odruch włączania radia zaraz po przebudzeniu lub jeszcze przed, dzięki funkcji "timer" :-). Choć ostatnio temu odruchowi towarzyszy inny - szukania stacji, gdzie nie usłyszy się papki wszelakiej. Jeszcze nie znalazłam, więc się od razu rano nastawiam pozytywnie do świata dzięki zdenerwowaniu na stacje radiowe:-)
wtorek, czerwca 15, 2004
ja się już chyba nie wyleczę z fascynacji zamglonym, mdławym stylem Portishead. znam to już niemal na pamięć: leniwy bas, egzaltowany wokal Beth Gibbons, hammondzik anachroniczny i anachroniczne już chyba trochę harmonie, delikatne skrecze w tle, takie od niechcenia. wysłuchane do cna, zdarte jak stary winyl.
rodzi się nowy styl słuchania: jest słuchanie w tańcu, w samochodzie - żeby nie zasnąć, w łóżku - żeby zasnąć lub żeby nie przespać nocy, jest wreszcie słuchanie z palcami na klawiaturze, z twarzą przed płonącym ekranem komputera. dźwięki płyną z sieci i przez sieć, w nas i poza nami, osierocone, zwykle wykradzione, a więc już zupełnie nasze, jest ich wiele, całe gigabajty, nie da się tego odsłuchać, godzin przy komputerze nie starczy. ale wpadamy w ten bezczas równie ochoczo, jak w poobiednią drzemkę obiecującą trwanie, wieczór długi, bez końca.
nasz oręż przeciwko nicości: MP3.
rodzi się nowy styl słuchania: jest słuchanie w tańcu, w samochodzie - żeby nie zasnąć, w łóżku - żeby zasnąć lub żeby nie przespać nocy, jest wreszcie słuchanie z palcami na klawiaturze, z twarzą przed płonącym ekranem komputera. dźwięki płyną z sieci i przez sieć, w nas i poza nami, osierocone, zwykle wykradzione, a więc już zupełnie nasze, jest ich wiele, całe gigabajty, nie da się tego odsłuchać, godzin przy komputerze nie starczy. ale wpadamy w ten bezczas równie ochoczo, jak w poobiednią drzemkę obiecującą trwanie, wieczór długi, bez końca.
nasz oręż przeciwko nicości: MP3.
poniedziałek, czerwca 14, 2004
niedziela, czerwca 13, 2004
sobota, czerwca 12, 2004
Ktoo...
Resetuję sobie mózg właśnie przy pomocy truskawek, komputera i dziesięciu płyt z serialem "Robin Hood",które dostałam na Dzień Dziecka od przyjaciół. A Wy? Zróbmy statystykę - kto się leni w długi czerwcowy weekend, lewe kopytko w górę. Kto aktywny i produktywny, ten a) pewnie się nie odezwie, b) jak się odezwie, niech podniesie lewe kopytko w górę i zaryczy basem.
Resetuję sobie mózg właśnie przy pomocy truskawek, komputera i dziesięciu płyt z serialem "Robin Hood",które dostałam na Dzień Dziecka od przyjaciół. A Wy? Zróbmy statystykę - kto się leni w długi czerwcowy weekend, lewe kopytko w górę. Kto aktywny i produktywny, ten a) pewnie się nie odezwie, b) jak się odezwie, niech podniesie lewe kopytko w górę i zaryczy basem.
czwartek, czerwca 10, 2004
środa, czerwca 09, 2004
wtorek, czerwca 08, 2004
Zagadnienie problematyczne, że mucha nie siada. Można, ale nie zawsze warto. Poza tym nie za bardzo wiadomo, o czym pisać, bo jakieś to takie ogólne - rzeczywistość, zdystansowanie, my, dotykanie rzeczywistości. Na trzeźwo i tak nie da rady dojść do prawdy ostatecznej, wobec czego jeśli idzie o mnie - pas ;-)
poniedziałek, czerwca 07, 2004
Czy można zachować dystans wobec rzeczywistości, która dotyczy nas samych, a także wobec nas samych, którzy dotykamy tej rzeczywistości?
Krótkie, ale problematyczne. Mam nadzieję,że na dyskusję się nadaje. Mnie osobiście bardzo ten problem zastanawia, swoje zdanie jednak wypowiem na końcu.
"ZagRajmy" hehehe ;) (Kto wie, skąd pochodzi ten cytat?)
Krótkie, ale problematyczne. Mam nadzieję,że na dyskusję się nadaje. Mnie osobiście bardzo ten problem zastanawia, swoje zdanie jednak wypowiem na końcu.
"ZagRajmy" hehehe ;) (Kto wie, skąd pochodzi ten cytat?)
...a poza tym ten dzień rzeczywiście nie jest podły, bo jest... beznadziejny. Przez swoją pustkę znaczeniową, dziurę w porządku dnia i nocy, stał się kolejnym, namacalnym przykładem jakiejś przedziwnej bezczasowości, bezsensowności. Skąd się w ogóle biorą takie dni? Kto je produkuje? Ja się nie zgadzam, ja protestuję...!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
