sobota, maja 31, 2003

Tylko pojawia się pewnien problem: jeśli będzie sor tak opowiadał uczniom na zajęciach, to potem mogą oni mieć problem gdy przyjdzie (np na maturze) napisać "normalnie". Może im po prostu brakować słów. No ale oczywiście sam pomysł takiego uaktualniania literatury jest bardzo ciekawy!
W nowej książce o Dilbercie, w rozdzialiku o analizie budżetowej, jest następujące wyjaśnienie słowa "analiza":
Słowo analiza składa się z rdzenia anal oraz starogreckiej (podobno) końcówki iza oznaczającej "wyciągać liczby z"
Pamiętacie Makbeta? Otóż, aby obalić jego tyranię, na Szkocję napadły wojska angielskie sprowadzone przez synów Dunkana. I czym była ta interwencja, jeśli nie misją stabilizacyjną? Coś mi sie wydaje, że tylko takim językiem można mówić dziś o literaturze dawnej (z zastrzeżeniem, żeby broń Panie Boże tak nie pisać na maturze, bo nieznany nam jest iloraz inteligencji potencjalnych egzaminatorów!). Problem pojawia się wtedy, gdy adresat wypowiedzi nie ma pojecia, co to znaczy "misja stabilizacyjna", a i takie egzemplarze, nie tak znów rzadko, się zdarzają.
Abnuk: Thalia nie jest kiczowata. Ona jest groteskowa!
Wiesz, to ja już wolę taką tradycyjną doktorkę ze ślęczeniem po bibliotekach, walką z przypisami, analizą najnowszych edycji. Ma to w sobie coś z zen (cokolwiek to może znaczyć, wszak ja nie przepadam za zenkiem - zwłaszcza w jego wersji "dla ubogich", czyli new age)
Raczej " Oralność hipertekstu - analiza forum internetowego". Słyszałam o kolesiu, który całą pracę magisterską napisał jak stronę internetową (linki, posty, skróty itd.) i dostał piątkę, tylko promotor musiał zatrudnić tłumacza w postaci swojego 17-letniego bratanka, bo kompletnie nie mógł się przestawić na taką formę tekstu. Anegdotka jest prawdziwa, bo opowiadał mi ją właśnie ów promotor.

Wracam mordować "Dzienniki" Dąbrowskiej; świetne zdanie z lata 1925 bodajże: "W nocy myśl, żeby rzucić wszystko i zostać robotnicą folwarczną". Kiedy się przedzieram przez te lektury, to stwierdzam, że może to nie jest taki głupi pomysł...tylko nie wiem, czy lepsza jest robotnica, czy sprzedawanie warzyw na Bazarku na Gwardii Ludowej...chyba bardziej kręci mnie to drugie...

piątek, maja 30, 2003

...albo "Kultura komunikacji ustnej w cyfrowym ¶wiecie Internetu". Chwytliwe.
"Kultura komunikacji ustnej w internetowych formach przekazu". Może być niezłe ;-)

Moze habilitację z tego napiszę? ;)


Wodzu, pamiętaj, leć powoli i nie otwieraj szyby, żeby Cię nie przewiało:)!
Ja tylko na moment, prosto z BUW-u, gdzie pilnie wkuwam do egzaminu z Historii Kultury Polskiej XX w (a lista lektur od Brzozowskiego przez Lema do Wojaczka). Po pierwsze - pozdrowenia dla znajomych i nieznajomych. Po drugie - magisterkę z blogów pisać można, a nawet i profesurę dałoby się na tym zrobić (cos dla Sora ;-)). Jak polonistyka nie przełknie, kulturoznawstwo kwiknie z radości.
Pójdę na wymianę: będę trzymał za ciebie kciuki na kolosie z probablistyki, ale liczę, że w nocy po kolosie będziesz trzymał kciuki żebym nie rozbił się nad Atlantykiem ;-)

czwartek, maja 29, 2003

Nie zrozumiałem ani słowa z tego, co poniżej napisałe¶. Poza stwierdzeniem, że wszyscy poż±daj± cię za fryzurę ;-))

PS. "By¶my byli (...) jak samolot"??? ;-)

środa, maja 28, 2003

Mówi się "zabanować", a nie "zlinczować":)!
Podejrzenia w sprawie bloga były jak najbardziej uzasadnione. Wszak Maciek odgrażał się, że gdzieś go zabierze, aby lepiej mu (blogowi) i nam było.
Z tego, co wiem, Szef Wycieczki, czyli Bartolomeo planuje włóczęgę pociągową. Thalia by was chętnie przyjęła, zwłaszcza że ma 510 litrów przestrzeni w bagażniku, ale który/a z Was wlezie tam na ochotnika? Jak się przelicza litry na kilogramy i wzrost człowieka? Może by tam ze dwie osoby pomieścił? Mogłoby być śmiesznie, zważywszy na to, że Taleja (Thalia) to muza komedii. Pasuje do tego samochodziku, nieprawdaż?


Mam trochę Noir Desir w mp3. Przydałby się jakiś eftepek...

wtorek, maja 27, 2003

I już zupełnie końcówkując, opublikujemy tu poezję młodego informatyka z Gdańska, Piotra Czerskiego:

mecz
Pierwszy raz niemal natychmiast, więc wygrywasz
jeden do zera. Dwie godziny później na podłodze
szybka akcja, kilka zwodów i dwa zero dla Ciebie.
Przy trzech do zera zmieniam taktykę na bardziej
ofensywną. Czasu jest coraz mniej i sam już wiem,
że nie ma szans nawet na remis, więc teraz walczę
tylko o kontaktowego gola. Zdobytego jakkolwiek,
choćby nawet ręką.
[23,24-07-2001]


wstęga mobiusa [dla Matusa - adnotacja moja - staw]
Za oknem strugi deszczu, a wewnątrz
trwa gorączkowe ustalanie planu,
scenariusza, jedynej obowiązującej
wersji zdarzeń. Telewizor mruga,
gdzieś w tle rzęzi radio, nad stołem
kiwa się naga żarówka. Najokrutniejszy
miesiąc to kwiecień, powtarzam cicho,
obserwując cieniutkie smugi dymu, które
łączą nasze dłonie z powietrzem, tak,
jak gdyby sam Bóg przywiązał nam do rąk
sznureczki. Poruszamy się chaotycznie,
otwierając kolejne puszki piwa, coraz
głośniej domagając się jakiegokolwiek
algorytmu, choćby nawet nieskończonej
pętli bez wyjścia. Szyby nieustannie
dzwonią cicho pod naporem kropel. Nie ma
porozumienia, nie ma wspólnych idei,
mówi ktoś i w tej samej chwili żarówka
gaśnie, oblepia nas mrok, otacza cisza,
ogarnia zwiątpienie. Taka nasza mała,
szmatława apokalipsa.
[03-05-2001]


2D/3D
Nie zwalniam tempa: co dzień wynajduję
całkiem nową obsesję, skrojoną na miarę
traconych możliwości. Jutro będę kochać
dziewczyny z internetu - pewność i dyskrecja,
bez smaku i zapachu, z rzędami pikseli
zamiast twarzy; wszystkie bezimienne, bo róża
jest różą jest różą: więc posiądę jedną,
a mieć będę każdą. Pojutrze zaś wrócę
do Ciebie pokornie - i jak nigdy spragniony
trzeciego wymiaru.
[02-2002]


Dużo dziś ciekawych rzeczy się nawija, więc będę wklejał. Jeśli macie młodsze rodzeństwo z pokolenia - pożal się Boże - gimnazjum, pozwólcie im przeczytać:

Zen mówi: "Jeśli czujesz się czymś znudzony po dwóch minutach, spróbuj robić to przez cztery minuty. Jeśli nadal cię to nudzi, rób to przez osiem, szesnaście, trzydzieści dwie i więcej minut. W końcu zobaczysz, że wcale nie jest to nudne, a wręcz przeciwnie - bardzo ciekawe" .
Ja wiem, że nauczyciel nie powinien mieć wolnego czasu. Zawsze jakieś klasówki w teczce, jakieś papiery do wypełnienia, jakaś inna zaraza. Ale belfer powinien też szukać, a czasem nawet znajdować. Żeby coś znaleźć, najpierw trzeba dużo zgubić. Chesterton powiedział, że 90% wszystkiego jest gówno warte. Tak samo jest z blogami. Trzeba wiele zgubić i zapomnieć, żeby znaleźć kilka wartościowych. Właśnie jeden wytropiłem. Najpierw coś wkleję, a potem dam linkę. Matus, ty się dowiedz, czy można pisać magisterkę z blogów.


Wklejanka:
tomasz lis jest smutny jak nigdy kiedy zapowiada mającą ukazać się za chwilę relację (co prawda już nie na żywo, ale pewnie ciężko było do niej dotrzeć) z egezkucji kilku więźniów w iraku. wszystko trwa kilkanaście sekund, wystarczająco długo żeby usłyszeć nieporadne prośby skazańców, jakieś tłumaczenia niezrozumiałe, jak język kosmitów za bardzo jednak rzeczywisty. potem podłączenie materiałów wybuchowych, zasłaniamy oczy i już prawie po wszystkim. tomas zlis popija kawę, widzowie faktów przyglądają się uważnie, po wszystkim i tak zostanie czołówka. tomasz lis smutny schodzi z anteny.
prognoza pogody dopełni wszystkiego. jutro nie będzie ładnie. jutro cały dzień będzie padał deszcz.



podobno niektóre skupione dotychczas na iraku warblogs powoli przekształcają się w SARSblogi, czyli blogi podające "najświeższe wiadomości" z epidemii.źródło: http://jej.notatnik.net/

wyobrazić sobie sytuację że jeden z członków komisji śledczej zakłada bloga. z miejsca może liczyć na wysoką oglądalność. papież zakłada bloga, nawet nie od razu jawnie, pod pseudonimem, po latach dopiero ujawnia całą tajemnicę. i dalej: w oczekiwaniu na katastrofy zakładać nowe portale. wszystko jest medialnie wściekłe.


Linkownia:
http://przesuw.blog.pl/
Połaźcie po linkach z tego bloga; chyba warto.

 Nic nie szkodzi 
Poniższe oskarżenia okazały się niesłuszne! Składam samokrytykę:)
Chciałem tylko zaznaczyć, że to nie jest moja wina, o czym można przeczytać na http://status.blogger.com
Maciek! Uprowadziłeś bloga! Gdzie on teraz, bidny, jest?:) Chciałem dorzucić kilka linek, a tu kodu ani widu ani słychu. Mamy teraz niewidzialnego b[L]oga?

poniedziałek, maja 26, 2003

Nuand, my tu Ci jeszcze podrzucimy parę miejsc - z tych magicznych, jak Dublin na ten przykład czy Barcelonę, ty wszystko odpowiednio skalkuluj, rozplanuj i załatw, tylko tak, żeby całość nie przekroczyła 100 E ode łba. Da się?:)
Matus, tylko połówkę? ;)
Po drodze Marsylia, rzecz jasna!
Kusi mnie ta konwencja "czy lubisz marzyć?". A może by zatem - tak dla odmiany - północ-południe: Holandia ("Martwa natura z wędzidłem" Herberta), Bruksela, Paryż (i okolice, wszystkie - jakie tam będą - katedry w powiecie), Awinion, i teraz - uwaga! - Korsyka? he he!

niedziela, maja 25, 2003

No jest już północy, więc albo Abnukowi nie przytrafiło się już nic strasznego, albo przytrafiło się coś takiego, że aż nie mógł napisać.
Abnuk: teraz jeszcze musisz poszukać studenta na piątym roku!
Dziś rano w końcu jakoś znalazłem czas żeby obejrzeć Animatrixa. Króry się wam najbardziej podobał? Bo mi, tak po pierwszym rzucie oka (ukośny, z prędkością początkową, opory pomijamy) to chyba Program. Ładny styl animacji, dużo akcji, a także kuszenie przez podstępne moce oraz walka bohatera aż do końca! Buhahahaha!
Co do bloga, to wezmę się do roboty, ale nie tak zaraz. Projekcik wzywa! Prosty pakiet rzadkiej algebry liniowej to nie przelewki!

sobota, maja 24, 2003

To moze i ja bym sie wybral?
a w pierwszej wersji napisałem: "losy boga". A kysz, siło nieczysta! Dzięki ci, Blogu, że dałeś opcję "edit":)
Losy bloga składamy w ręce Twoje, Macieku:) Spróbuj to zrobić, a dozgonnie wdzięczni Ci będziem. Howgh!
[Template Update]

Podzieliłem stronę na pliki. Być może będzie się otwierać (nieco) szybciej. A na pewno kod jest ładniejszy . Tak... Wiem.... Nikt nie ogląda kodu strony.

A teraz druga rzecz o której chciałem powiedzieć: Wpadłem na (genialny) pomysł! Blogger można ustawić tak, żeby - zamiast na blogspot.com - publikował na dowolnym serwerze. I tak mi się przypomniało, że - o ile wiem - na www.lycos.co.uk dają darmowe 50MB konto z PHP i innymi bajerami! (tak, jest też banerek...) Wydaje mi się, że był by to niezły pomysł, gdyby przerzucić tam bloga. Można by wrzucać obrazki, robić podstrony itp. Co otym myślicie?

piątek, maja 23, 2003

Nie odmówię sobie tej przyjemności, niech Abnuk gada, co chce. Świat się nie zawali, jeśli komputerek chwilę dłużej popracuje. Dzięki Nuand, że mi przypomniałeś figury niemożliwe.

Maciek: zaraz zmniejszę ilość wyświetlanych postów do 50. Przy obecnej aktywności bloggersów to aż zanadto:) Co do obrazka: byłem na nim ja w dorsajce (Musee d'Orsay a Paris). Poprzestawialem trochę kolorki i chciałem zobaczyć efekt, a poza tym pomyślałem, że Nuand mógłby tu publikować swoje - jak je nazwać? - powiedzmy "dzieła". Gdyby blog to wytrzymał, ale chyba nie w tej kondycji serwera. "Można by" - tylko w takiej pisowni!


Abnuk: Pamiętasz "Pana Cogito czytającego gazetę"? Więc nie martw się, nawet wieszcze (wieszczowie?) to mają.
Witojcie, hej! (kto pamięta kogo właśnie zacytowałem? )

Co do ładowania się stronki: to nie jest wina mojego sktyptu. Skąd wiem? Bo własnie mi się otworzyła strona w 5 sekund. Ale pól godziny wcześniej też nie mogłem się doczekać. Obawiam się że to coś z serwerem. Jedyne co mi przychodzi do głowy to zmniejszyć ilość wyświetlanych wiadomości - będzie mniej do ściągania. No i jeszcze możnaby (razem czy oddzielnie??) przerzucić skrypty i style do osobnych plików - o ile wiem nie ściągałoby się to wtedy za każdym razem. Tylko musiałbym to wrzucić do siebie na konto. Może jutro (ok - dziś, jak już się wyśpię).
A o jaki obrazek chodzi dwie wiadomości niżej??


No to jak już piszę, to jeszcze może na temat kół i kolosów: zauważyłem, że nazwa zależy od uczelni! O ile się nie mylę, Magda W mówi "koło".
Licznik też może jutro zrobię...
Hehe..... Ciekawe ile naprawdę jutro zrobię....

czwartek, maja 22, 2003

Maciek, jakbyś miał chwilę czasu, to pogrzeb w kodzie. Może to ten skrypcik odświeżający jest winny? Pojęcia nie mam.
I może wrzuciłbyś licznik odwiedzin: wiedzielibyśmy, ile osób zagląda i myśli: "eeeeee, znowu nic, a mi nie chce się pisać!":))


Za moich czasów sprawdzian na studiach nazywał się "koło", a nie "kolos". Etymologia jest ta sama, ale widzę znaczącą różnicę: "kolos" to coś wielkiego, przerażającego, coś co zdającego przerasta. A "koło"? Ot, coś, co zdaje się z marszu, z biegu, w ruchu, co kryje wprawdzie w sobie pewną nieuchronność, ale oswojoną, raczej codzienną. Bliższe to znaczeniu: "w koło Macieju", "w kółko to samo", "fortuna kołem się toczy". Tu zdający ma przewagę nad procesem, nie poddaje się mu, spoglada na niego ze stoickim spokojem i mądrym dystansem. I jak tu nie być konserwatystą?:)
współczucie z powodu traumy, serio


co do obrazka, to zaraz go usunę; ale ładuje się pół godziny nie z jego powodu, bo zauważyłem to już wcześniej. Obrazek waży 36 kilo, więc nie może tak spowalniać... Wczoraj (przed zdjęciem) w ogóle nie chciało się ładować. Może przeczekamy.

środa, maja 21, 2003

Xero
Powiedziało się kiedyś, tak zupełnie przypadkiem, do słuchających: żyjemy w epoce xero; ja też, ale zwłaszcza wy. Obcujemy z kopiami, podróbkami, falsyfikatami, nawet nasze myśli są implantami - przede wszystkim kampanii medialnych. Powiedziało się i zapomniało natychmiast. A teraz czytam "Amerykę" Jeana Baudrillarda. W końcowym rozdziale "Baudrillard: słownik" Michał Paweł Markowski pisze:

Oto nasza kultura: wzajemne nakładanie na siebie wszystkich kategorii, zastępowanie jednej sfery przez drugą, pomieszanie gatunków". Seks nie jest już w seksie, lecz wszędzie indziej, co oznacza, że wszystko jest nacechowane seksualnością. Podobnie jest ze sportem i polityką: wszystko jest seksem, sportem, polityką, co oznacza jednocześnie, że nic nie jest seksem, sportem i polityką. [...] "Pakt symboliczny", dzięki któremu sztuka odróżniała się zawsze od zwykłej produkcji wartości estetycznych, został raz na zawsze złamany i odtąd znaki i dzieła krążą w nieskończoność po kulturze z niewiarygodną szybkością, my zaś "dekodujemy je według kryteriów coraz bardziej ze sobą sprzecznych". [...] Na tym właśnie polega "stopień xero kultury": po pierwsze rozmnożenie kopii, symulakrów, klisz, sobowtórów i klonów, po drugie zaś, całkowite przenikanie się wszystkich sfer i kategorii. [..] Od dawna już zadowalamy się obrazami i kopiami rzeczywistości: "potajemnie wolimy nie stawać w obliczu oryginału. Wszystko, czego nam trzeba, to copyrigt".


Niby nie to samo, ale podobnie. I jak to wytłumaczyć? Zeitgeist?


To tak a propos Dicka, do którego czasami zaglądam, i płodu braci-Słowian Wachowskich, do którego jeszcze nie zajrzałem.

pogłoski o mojej śmierci są zdecydowanie przesadzone - BLOG:)
właśnie wracam z krainy umysłowej zmarzliny:) Żartuję, nie było aż tak źle. Na ustnych jest jeszcze ciekawiej: oto dowiedziałem się, że Roland wahał się, czy zatrąbić w trąbę, żeby wezwać wojska Karola Wielkiego na pomoc, a Rzecki za młodu walczył z Katzem:). Dzięki tym rozrywkom świat jest w ogóle do zniesienia.


Abnuk, niech Cię, Ty to masz wyobraźnię. Nie daj BLOG Nuand jeszcze to narysuje i co będzie? Jeszcze jaką Nikę dostaniemy, ale nie ma chyba dla nas odpowiedniej kategorii. A właśnie, Nuand, czy prace posunęły się choć o małego piksela? Szkoda, żeby tak świetne pomysły przepadły. Machnij choćby stronkę, może pociągniem dalej?
Ja tu jeszcze wrócę!

niedziela, maja 18, 2003

Everyone's dead....Nietzsche miał rację ;-P

czwartek, maja 15, 2003

Jako ciekawostka - fragment powie¶ci Dicka. Bardzo jestem ciekaw, jak to brzmi będ±c wyjętym z kontekstu ;-)

"Rozmy¶lania nad puddingiem z psa sprawiły, że Stuart McConchie poczuł głód. Wydawało mu się, że nie przestał być głodny odk±d spadła pierwsza bomba. Ostatnim porz±dnym posiłkiem, który zjadł, był lunch w "Przysmakach Freda" tego dnia, kiedy natkn±ł się na fokomelika odstawiaj±cego swój wizjonerski numer."

środa, maja 14, 2003

Nie, Nuand, sztuka współczesna nic a nic do mnie nie przemawia. W ogóle. Zero. Zupełna znieczulica na rzekom± głębię przekazu. Kwadraty, białe prostok±ty, wszystkie te tak zwane eksperymenty artystyczne nijak nie powala mnie na kolana. Można wręcz odnie¶ć wrażenie, że Sztuka, ta pisana z wielkiej litery najzwyczajniej w ¶wiecie się degeneruje (tak z patosem, niczym przemówienie z kazalnicy). O, Bracia! Słowo to degeneruje się! Słowo to traci swoje dotychczasowe znaczenie, rozrzedza się nam w oczach. Z no¶nika ludzkiej kultury przeistacza się w fanaberię wypranego z pomysłów artysty - megalomana. Z form± eksperymentować można, ale na prawdziw± sztukę składa się i jedno i drugie - tj. forma wespól z tre¶ci±. Tak mi się przynajmniej wydaje, tego mnie w szkole uczono. No, chyba, że ostatnio co¶ w tej kwestii uległo zmianie, o czym nie wiem. Umiejętno¶ci ludziom jako¶ nigdy nie brakowało, gorzej z pomysłami...

A propos wystaw - przeszedłem się ostatnio do "Muzeum Sztuki Współczesnej w Ontario". Komentarz: widziałem garaże urz±dzone bardziej pomysłowo....

wtorek, maja 13, 2003

Kiedys to juz lecialo w Teatrze Telewizji.

poniedziałek, maja 12, 2003

Widzieliście kiedyś Rozmowy przy wycinaniu lasu? Ja dziś oglądałem... zamiast uczyć się na kolosa z POELi... ale warto było
BLOG umarł?:) chyba jeszcze nie...
No tak. Na blogu cisza.
Wła¶nie wyczytałem u Nietzschego, że Bóg umarł. I jako¶ tak smutno mi się zrobiło....

sobota, maja 10, 2003

Hehehe :)
Zobaczcie sobie MS Kibel
No zrobiłem coś w rodzaju FAQ. Mam nadzieję, że się spodoba i przyda.
No i oczywiście czekam na uwagi!

piątek, maja 09, 2003

[Template Update]

Dodałem skrypt do odświeżania strony. Po lewej na górze można wybrać co ile minut ma się odświeżać. Domyślne ustawienie to #, które oznacza brak odświeżania. Skrypt zapamiętuje ustawienie przy pomocy cookie.

Uwaga: Jak znam swoje zdolności programistyczne, a w dodatku moje znikome doświadczenie w JavaScript, to zaraz ktoś znajdzie jakiś błąd. Jeśli coś nie działa, to nie siedźcie cicho tylko piszcie, ok? Z góry dzięki za uwagi!



Zaraz biorę się za FAQ.
No pomysł z takim czymś w stylu FAQ jest niezły. Tylko ktoś musi siąść i napisać
Ok. OK. Napiszę.
Tylko teraz robię mały skrypt i chwilkę to jeszcze potrwa - może wieczorem? (zauważ, że określenie "wieczorem" nie zawiera w sobie określenia "dziś" )
Hmm..... Może nie bedzie aż tak źle z tym projektem. Udało mi się poprawić/przerobić i wysłałem godzinę temu. Może nie utnie za to punktów.
A jutro mam dzień wolny.... Odpocznę sobie, czego i wam życzę ^__^
Piotrek! Piszesz tak o tym pasku przewijania. A zauważyłeś takie linki [archive] po lewej stronie?

czwartek, maja 08, 2003

Wlasnie siedzie na laborce z C++ i niestety mam 4 punkty w plecy...
Jak mnie wkurzaja te kompilatory na linuxie.... No i bede w wekend siedzial i myslal dlaczego nie dziala... Hmm.... Dzis juz od rana myslalem i nie wymyslilem... Tylko zglupiec.... No i nie wiem co zrobic....
E tam, koniec tego pisania.
Kto by pomyślał... Czy zastanawialiście się kiedyś ile klawiszy dziennie naciskacie? Ja nie myslałem że aż tak dużo!
Na stronie http://www.project-dolphin.nl/profile.php?uid=3004 możecie zobaczyć moje statystyki. Jeśli ktoś zdecyduje się zainstalować program, dołączcie się do grupy Klikacze z Polski - jestem tam (między innymi) ja i mój kumpel z AGH.