- mało ambitnie
- zależne od przeglądarki
- o jedno kliknięcie dłuższe w IE niż moim sposobem
sobota, maja 03, 2003
piątek, maja 02, 2003
Do sora: http://www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.glowna?str=fis260794&skad=TUMP3LOmzY
Cos ciekawego, czy dopalajace sie resztki dawnych pomyslow?
Cos ciekawego, czy dopalajace sie resztki dawnych pomyslow?
Wodzu wykończon po egzaminach...jeszcze tylko jeden i z głowy...
Swoją drogą, czytam sobie właśnie recenzje "Osiem cztery" Mirosława Nahacza i widzę, że tworzy się w Polsce nowa moda promowania osiemnasto- (Nahacz) i dziewiętnasto- (Masłowska) letnich debiutantów. Talentu tym ludziom nie odmawiam, ale gdyby taką prozę złapał, dajmy na to, Gombrowicz, padłby chyba ze śmiechu - toż to jest piękne pisanie o niczym. Coś jak: "Motylki wtapiają się w bezmiar błękitnej materii nieba, kwiatki barwią pulsującą rzeczywistość łąki zapachem wiosennego zakwitania, a ogólnie to jest jakoś tak smutno i dziwnie..." bla, bla, bla...No bez jaj - żeby to już nawet fabuły nie chciało się autorom wymyślać ??
Swoją drogą, czytam sobie właśnie recenzje "Osiem cztery" Mirosława Nahacza i widzę, że tworzy się w Polsce nowa moda promowania osiemnasto- (Nahacz) i dziewiętnasto- (Masłowska) letnich debiutantów. Talentu tym ludziom nie odmawiam, ale gdyby taką prozę złapał, dajmy na to, Gombrowicz, padłby chyba ze śmiechu - toż to jest piękne pisanie o niczym. Coś jak: "Motylki wtapiają się w bezmiar błękitnej materii nieba, kwiatki barwią pulsującą rzeczywistość łąki zapachem wiosennego zakwitania, a ogólnie to jest jakoś tak smutno i dziwnie..." bla, bla, bla...No bez jaj - żeby to już nawet fabuły nie chciało się autorom wymyślać ??
czwartek, maja 01, 2003
Nie chcę być monotematyczny, ale ksiądz Benedykt Chmielowski urzeka mnie swoją zaściankowością. Czyż jednak my jesteśmy inni? Oto przykład:
Co czynić, aby jaje latało po powietrzu?
Weź jaje świeże w Maju, przcbij igłą lub szydełkiem w obóch końcach, wydmij z niego wszystko, dopiero do próżnego nalej prawdziwej samej rosy, przed Wschodem słońca zbieranej, i to w Maju, bo innych czasów nie jest tak czysta i sprawiedliwa rosa, i to nie po deszczu. Nalawszy pełną skorupkę jaja, woskiem ciepłym dobrze zatkaj obie w końcach jaja dziury, wystaw te jaje na gorące słońce, tedy go gorącem swoim do góry pociągnie na powietrze. Ale to w tych krajach się praktykuje, gdzie słońce bardzo operuje; w tych krajach Polskich ja tego próbowałem bez skutku.
Co czynić, aby jaje latało po powietrzu?
Weź jaje świeże w Maju, przcbij igłą lub szydełkiem w obóch końcach, wydmij z niego wszystko, dopiero do próżnego nalej prawdziwej samej rosy, przed Wschodem słońca zbieranej, i to w Maju, bo innych czasów nie jest tak czysta i sprawiedliwa rosa, i to nie po deszczu. Nalawszy pełną skorupkę jaja, woskiem ciepłym dobrze zatkaj obie w końcach jaja dziury, wystaw te jaje na gorące słońce, tedy go gorącem swoim do góry pociągnie na powietrze. Ale to w tych krajach się praktykuje, gdzie słońce bardzo operuje; w tych krajach Polskich ja tego próbowałem bez skutku.
wtorek, kwietnia 29, 2003
Człowiek wymyśla rozmaite usprawnienia, nie wiedząc nawet, jak twórcze to może mieć skutki uboczne. Przepisywałem dziś w szkole pytania maturalne na komputerze, który miał włączoną funkcję autokorekty. Czy wiecie, jakie genialne dzieła jeszcze nie zostały napisane, ale już mają swoje tytuły? Nie wiecie, więc posłuchajcie: czy nie porusza Waszej, panowie, wyobraźni tytuł Ciepienia młodego Wertepa? A taka na przykład Pieśń o Roladzie? Ech, napisać takie arcydzieło...
poniedziałek, kwietnia 28, 2003
I jeszcze kawałek tegoż Chmielowskiego: o Polakach i łacinie właśnie:
Z racji ósmej tej Polacy Łaciny i innych Cudzoziemskich zażywają terminów, że są geniuszu i gustu Ateńczyków, którzy zawsze co lubili słyszeć i mieć nowego, i chwytać się jak Chameleon co raz różnych Kolorów, o co ich z Eremu Ś. Pawła wielki tak censuruje Moralista: Żupan odmienny, w tyle płócienny, przód atlasowy; Mody przedziwne co raz przeciwne w Dworskim ubierze, już niby z Grecka, już też z Turecka w szerokiej mierze &c.
Dla ostatniej tej podobno racji Łaciny usum i innych języków mają Lechowie, iż żaden Naród tak gładko nie mówi, jak oni każdym, osobliwie Łacińskim językiem; nie mówią bowiem z Włochami: Redzina, ale Regina, ani tridzinta, quadradzinta, ale triginta, quadraginta; nie mówią Coniasco, ale cognosco, Dzienua miasto Genua. Nie psują Łaciny jak Niemcy i Francuzi, którzy Miasto JESUS Christus mówią JEDZUS Krystus, miasto Michael — Mikael, miasto charus — karus, miasto bibere — vivere, za Claustrum wymawiają Clostrum. Polak zaś tak gładko mówi po Łacinie, jak by się w owym urodził i wypielęgnował gnieździe, genus unde Latinum. Na ostatek Polski Naród jest to Gens culta, polita, wszelkich mądrości jak capax, tak plena, zaczym słusznie w Łacińskim języku gust ma i pokłada, bo według Mureta, Lingua Latina non Romanorum propria est, sed sapientum; toć jej zażywać ani levitas jest, ani vilitas w Polszcze.
Z racji ósmej tej Polacy Łaciny i innych Cudzoziemskich zażywają terminów, że są geniuszu i gustu Ateńczyków, którzy zawsze co lubili słyszeć i mieć nowego, i chwytać się jak Chameleon co raz różnych Kolorów, o co ich z Eremu Ś. Pawła wielki tak censuruje Moralista: Żupan odmienny, w tyle płócienny, przód atlasowy; Mody przedziwne co raz przeciwne w Dworskim ubierze, już niby z Grecka, już też z Turecka w szerokiej mierze &c.
Dla ostatniej tej podobno racji Łaciny usum i innych języków mają Lechowie, iż żaden Naród tak gładko nie mówi, jak oni każdym, osobliwie Łacińskim językiem; nie mówią bowiem z Włochami: Redzina, ale Regina, ani tridzinta, quadradzinta, ale triginta, quadraginta; nie mówią Coniasco, ale cognosco, Dzienua miasto Genua. Nie psują Łaciny jak Niemcy i Francuzi, którzy Miasto JESUS Christus mówią JEDZUS Krystus, miasto Michael — Mikael, miasto charus — karus, miasto bibere — vivere, za Claustrum wymawiają Clostrum. Polak zaś tak gładko mówi po Łacinie, jak by się w owym urodził i wypielęgnował gnieździe, genus unde Latinum. Na ostatek Polski Naród jest to Gens culta, polita, wszelkich mądrości jak capax, tak plena, zaczym słusznie w Łacińskim języku gust ma i pokłada, bo według Mureta, Lingua Latina non Romanorum propria est, sed sapientum; toć jej zażywać ani levitas jest, ani vilitas w Polszcze.
Nuand, co do artystów masz rację, a że wszystko - jak powszechnie wiadomo - wymyślili już starożytni, jest takie łacińskie przysłowie fames artium magistra (dosłownie "głód nauczycielem sztuk"). Po całej tej kolomyi z maturami stawiam się u Ciebie po kasetkę.
Kierunek: barok. Taki późny, mocno już wynaturzony, sarmacko-dekadencki, jeżeli desygnat tej hybrydy pojęciowej w ogóle istnieje. Nie zrażajcie się łaciną, można zrozumieć i bez niej (zresztą, każdy Sarmata w kodzie genetycznym powinien odziedziczyć po przodkach jakiś sensum latinum). Są to fragmenty Nowej Jerozolimy księdza Benedykta Chmielowskiego:
TEOLOG w BOSKICH RZECZACH IDIOTA,
THALES w Niebo wlepiony, w dół OBALONY,
Albo
GŁĘBOKOŚĆ MIERZONA NIE ZMIERZONA,
OKO W SŁOŃCU UTOPIONE, OŚLEPIONE.
SCYENCYA KRÓTKA i PROSTA o BOGU
O nim dyszkurująca, nie pojmująca.
Najpierwsza, Najświętsza Corde & ore tractanda przychodzi mi Materya o BOGU, STWÓRCY Visibilium & Invisibilium; który jest ENS ENTIUM. Tego nie rozumem pojmować, nie dyskursem określać mnie należy, ale in abyssum mei nihili rzucić się, serce ogniem miłości spalić, Jemu in holocaustum: o Nim nigdy inaczej nie trzymać, tylko jak sentit Sancta Romana Catholica & Apostolica Ecclesia. Nie wchodzę Ja tedy w Teologiczne trudności, bo bym Czytelnikowi nie każdemu w tej Sciencyi biegłemu wstręt uczynił zaraz in ipsa fronte do czytania dalszego hujus mei Operis; albo mniej mu przyniósł Owocu z moich foliałów. Nie przelewam, mówię, tego Morza to jest BOGA w Dobroci, Mądrości, Wszechmocności, Sprawiedliwości niewyczerpanego w mały dołek z Aniołem od Augustyna widzianym teste Cantipratano, raczej mię w ten EURYP nie pojęty rzucam z Aristotelesem mówiąc: Quia te non capio, tu me capias teste Bessaeo. Dosyć na ukontentowanie Twojej tu kuryozyi Czytelniku powiedzieć, co BÓG sam Mojżeszowi o sobie effari raczył Exodi cap. 3. Ego sum qui sum. Te własne Imię moje: wiecznie być, nigdy się nie poczynając, nigdy nie kończąc, niczego i nikogo do konserwacyi Mojej Istoty, nie potrzebując.
Kierunek: barok. Taki późny, mocno już wynaturzony, sarmacko-dekadencki, jeżeli desygnat tej hybrydy pojęciowej w ogóle istnieje. Nie zrażajcie się łaciną, można zrozumieć i bez niej (zresztą, każdy Sarmata w kodzie genetycznym powinien odziedziczyć po przodkach jakiś sensum latinum). Są to fragmenty Nowej Jerozolimy księdza Benedykta Chmielowskiego:
TEOLOG w BOSKICH RZECZACH IDIOTA,
THALES w Niebo wlepiony, w dół OBALONY,
Albo
GŁĘBOKOŚĆ MIERZONA NIE ZMIERZONA,
OKO W SŁOŃCU UTOPIONE, OŚLEPIONE.
SCYENCYA KRÓTKA i PROSTA o BOGU
O nim dyszkurująca, nie pojmująca.
Najpierwsza, Najświętsza Corde & ore tractanda przychodzi mi Materya o BOGU, STWÓRCY Visibilium & Invisibilium; który jest ENS ENTIUM. Tego nie rozumem pojmować, nie dyskursem określać mnie należy, ale in abyssum mei nihili rzucić się, serce ogniem miłości spalić, Jemu in holocaustum: o Nim nigdy inaczej nie trzymać, tylko jak sentit Sancta Romana Catholica & Apostolica Ecclesia. Nie wchodzę Ja tedy w Teologiczne trudności, bo bym Czytelnikowi nie każdemu w tej Sciencyi biegłemu wstręt uczynił zaraz in ipsa fronte do czytania dalszego hujus mei Operis; albo mniej mu przyniósł Owocu z moich foliałów. Nie przelewam, mówię, tego Morza to jest BOGA w Dobroci, Mądrości, Wszechmocności, Sprawiedliwości niewyczerpanego w mały dołek z Aniołem od Augustyna widzianym teste Cantipratano, raczej mię w ten EURYP nie pojęty rzucam z Aristotelesem mówiąc: Quia te non capio, tu me capias teste Bessaeo. Dosyć na ukontentowanie Twojej tu kuryozyi Czytelniku powiedzieć, co BÓG sam Mojżeszowi o sobie effari raczył Exodi cap. 3. Ego sum qui sum. Te własne Imię moje: wiecznie być, nigdy się nie poczynając, nigdy nie kończąc, niczego i nikogo do konserwacyi Mojej Istoty, nie potrzebując.
niedziela, kwietnia 27, 2003
O ile wiem (Abnuk mi to kiedyś objaśniał), w naszej sieci, do której należy także Janusz W, założenie dostępnego serwera nie jest takie łatwe. Za dużo zbyt skomplikowanych pertraktacji z adminem. Serwer szkolny powstanie na pewno, ale kiedy - to wie chyba tylko Zygmunt Krasiński, czerpiący wiedzę z Najwyższego Źródła.
Maciek, zmieniłem odświeżanie na 300 sekund, bo przeszkadza w czytaniu postów po dłuższej nieobecności.
Maciek, zmieniłem odświeżanie na 300 sekund, bo przeszkadza w czytaniu postów po dłuższej nieobecności.
Co do grup dyskusyjnych: jest taka grupa (z pamięci mówię, bo tu jej nie mam)
alt.how.to.have.a.newsgroup.created
ale nigdy nie przeczytałem dokładnie co tam jest, więc nie wiem, czy jest to w jakikolwiek sposób pomocne dla nas.
Moja propozycja: Niech użytkownik Janusz W zrobi teraz coś dobrego dla ogółu i nie wyłącza komputera na noc, a dodatkowo założy serwer news. Albo na serwerze szkolnym! Tak, to jest dobry pomysł!
Możnaby zrobić tak: porobić jakieś grupy dla uczniów, a gdzieś przy okazji jeszcze jakieś grupki krasiniak.alt.super.tajne.na.haslo. Hehe.
alt.how.to.have.a.newsgroup.created
ale nigdy nie przeczytałem dokładnie co tam jest, więc nie wiem, czy jest to w jakikolwiek sposób pomocne dla nas.
Moja propozycja: Niech użytkownik Janusz W zrobi teraz coś dobrego dla ogółu i nie wyłącza komputera na noc, a dodatkowo założy serwer news. Albo na serwerze szkolnym! Tak, to jest dobry pomysł!
Możnaby zrobić tak: porobić jakieś grupy dla uczniów, a gdzieś przy okazji jeszcze jakieś grupki krasiniak.alt.super.tajne.na.haslo. Hehe.
[Template Update]
Zrobiłem automatyczne odświeżanie strony co 120 sekund. Na razie jest to takie zwykłe <meta>, ale mam ambicję dorobić cookie, które by pamiętało co ile ktoś chce mieć odświeżanie.
A teraz powinienem zapaść się pod ziemię za tą całą historię z [Publish].........
Chyba naprawdę głupieję na tych studiach...
Zrobiłem automatyczne odświeżanie strony co 120 sekund. Na razie jest to takie zwykłe <meta>, ale mam ambicję dorobić cookie, które by pamiętało co ile ktoś chce mieć odświeżanie.
A teraz powinienem zapaść się pod ziemię za tą całą historię z [Publish].........
Chyba naprawdę głupieję na tych studiach...
Moją cichą propozycją byłoby stwierdzenie, że "impreza była sympatyczna" znaczy mniej więcej tyle co "na imprezie panowała atmosfera wzajemnej sympatii". Wydaje mi się też, że epitet ten odnosi się raczej do małych, kameralnych imprezek - podkreśla ich sielski (mało "wybuchowy") charakter, jednocześnie zaznaczając, że wszyscy dobrze się bawili.
Oczywiście, sugestia ta jest natury czysto akademickiej. Mogę się mylić. ;-)
Oczywiście, sugestia ta jest natury czysto akademickiej. Mogę się mylić. ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
